Silberman New Quintet „Pieśń gęsi kanadyjskich”

Audio Cave, 2017

Tajemniczy Silberman w nazwie zespołu, nie jest już chyba zagadką. Publiczność zdążyła się jak sądzę przyzwyczaić do oryginalnych i ciekawych propozycji, firmowanych właśnie w ten sposób. Projektów, które łączy osoba perkusisty Łukasza Stworzewicza. Rok ubiegły zaowocował zauważonym i docenionym albumem tria z gościnnym udziałem Jana Peszka recytującego wiersze Krystyny Miłobędzkiej.

Maj tego roku przyniósł z kolei „Pieśń gęsi kanadyjskich”, płytę podpisaną tym razem przez Silberman New Quintet. Znane z poprzedniego wydawnictwa trio: Stworzewicz, Mateusz Gawęda (fortepian) i Jakub Mielcarek (kontrabas) uzupełnili dwaj muzycy: Maciej Obara (saksofon altowy) i Artur Kudłacik (gitara basowa).  Skład wydawałoby się idealny, który świetnie wypadł na zeszłorocznej płycie, po rozszerzeniu zyskał i to – nieoczekiwanie – znacząco. Rewelacyjnie wręcz wpasował się w kwintet Maciej Obara. Bardzo dobrze sprawdziło się dołączenie gitary basowej, który to pomysł otworzył zupełnie nowe brzmieniowe możliwości przed zespołem. Najlepszym tego dowodem są rockowe fragmenty „Gęsi Kanadyjskich”, najdłuższego utworu na płycie (prawie dwanaście minut) ze stylistycznymi przeskokami od muzyki improwizowanej, poprzez wspomniany drapieżny rock do jazzu. Z kapitalnymi solówkami kontrabasu i fortepianu. Świetnie wypada „Czeladnik” również trwający ponad jedenaście minut i podobnie żonglujący stylami i emocjami.

Każde z sześciu nagrań przykuwa czymś uwagę słuchacza i w każdym z nich, dałoby się wyróżnić każdego z członków kwintetu z osobna. Nie tylko za dłuższe popisy, ale także czasem za pojedyncze, krótkie wejścia, dodające smaku poszczególnym kompozycjom. Co ciekawe pomimo licznych wycieczek w kierunku free, płyta stwarza wrażenie spokojnej. Miejscami wręcz nastrojowej. Wreszcie deser, wyjątkowo smakowity – „Temat Miłosny z La Strada” Nino Roty. Kompozytora, którego uwielbiam, i po którego utwory, jazz sięga w moim przekonaniu zdecydowanie zbyt rzadko.  Zachwycił mnie, więc już sam wybór, a potem tylko zachwyt pogłębiło wykonanie, gdzie każdy z muzyków dołożył cegiełkę, swoją genialnie brzmiącą warstwę. I tylko– kontynuując analogię – jak po dobrym posiłku na końcu pozostał leciutki niedosyt, że to już koniec.

Moja lista najlepszych polskich płyt tego roku już od pewnego czasu niebezpiecznie trzeszczy w szwach, a „Pieśń gęsi kanadyjskich” zdecydowanie i bezapelacyjnie zaliczam do winowajców tego stanu rzeczy.

Premierowa publikacja http://polish-jazz.blogspot.com/2017/06/silberman-new-quintet-piesn-gesi.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s